Najdłuższa podróż – czyli dlaczego blog tak długo był „martwym”

Nie, nie ta „Najdłuższa podróż” Nicholasa Sparksa, ale moja własna :).

Ta opowieść powinna zacząć się od: „Zrobiłam to! Rzuciłam wszystko, pracę, szkołę, hobby… spakowałam plecak i z mapą (na początek Europy) w ręku i biletem do Pragi w portfelu wyjechałam na kilkumiesięczny trip po świecie! Nareszcie!”. Słowo klucz: „powinna” się tak zacząć. Jednak w dalszym ciągu nie zdobyłam się na odwagę, żeby zrezygnować ze stałego dochodu, ciepłego łóżka i Netflixa późnymi wieczorami, na dłużej niż 3 tygodnie. Nie żeby plan nigdy nie wypalił – na pewno wypali, wiem to, tylko, że znów został odłożony w czasie. Tak samo jak odłożony został niechybnie blog i moje nieudolne próby dzielenia się swoją kuchnią. To wszystko przez to, że przez ostatnie 9 miesięcy plus 3 dodatkowe byłam pochłonięta czymś zupełnie innym. Doświadczyłam długiej podróży, która odciśnie piętno na moim życiu, jak żadna inna. Tego jestem pewna. A to dopiero jej początek…

52065877_294707417881830_8083418382839316480_n
22 tydzień ciąży – Kolasa Photography

Otóż… po 39 dłuuuuugich tygodniach drogi wyboistej, krętej, ciężkiej do przebycia, ale zarazem pięknej i zapadającej w pamięć – urodziłam dziecko. Małą dziewczynkę, dla której obecnie to ja, Mama, jestem całym światem i posiadam mapę w formie wiedzy, jak przez ten świat ma zmierzać (zabawne, że ona w to wierzy). Przynajmniej dopóki nie zacznie smakować i poznawać uroków tego co oferuje nam życie na swój własny, niepowtarzalny sposób.

Dla ciekawych dodam trochę szczegółów, inni mogą zjechać na sam dół wpisu i otrzymać serdeczne pozdrowienia. 🙂

52572783_2132000506838928_5396928429524254720_n
22 tydzień ciąży – Kolasa Photography

Chciałabym przeprosić wszystkie koleżanki, które miały dzieci przede mną, ponieważ człowiek fizycznie nie jest w stanie zrozumieć więzi jaką się ma z małym brzdącem, któremu „podnajmujesz” lokum na te 9 miesięcy, dopóki nie okaże się, że nie dość, że lokator zostawia zdemolowane mieszkanie, to jeszcze nie jest wypłacalny i z pobrania czynszu nici. A mimo wszystko całą sytuację traktujesz jak dar od niebios i z pocałowaniem stópki cieszysz się jak Bracia Figo Fagot po sukcesie „Bożenki”.

Żaneta i Bartek-56
39 tydzień ciąży – 4 dni przed porodem – Grzegorz Gościniak Photographer

Nie ma co się rozpisywać na temat planowania tej podróży (była długo i skrupulatnie przygotowywana), ani jej realizacji (brak wymiotów, za to ból głowy, ból nerki, senność i ochota zupełnie na całe NIC). Warto się jednak skupić na ogólnych odczuciach, patrząc na wszystko z dystansu i już „po powrocie do domu”.

Żaneta i Bartek-83
39 tydzień ciąży – nasz zwierzak Lis (od Nimulki – rękodzieło – Ewelinie dziękujemy!) – Grzegorz Gościniak Photographer

Na pewno ciąża to ogromne wyrzeczenie i obciążenie dla organizmu, szczególnie po 30-stce. Mówiąc tylko i wyłącznie z mojego punktu widzenia i bazując na własnym doświadczeniu moje życie stanęło w miejscu na parę ładnych miesięcy: brak realizacji podjętych wcześniej projektów jest największym minusem (bez gotowania, bez biegania, bez bloga, mniej przeczytanych książek o ¾!, mniej wyjazdów). Wiem, że niektóre panie są w stanie nie zmieniać prawie nic w dotychczasowym stylu życia, ale mnie się to po prostu nie udało – zmęczenie i problemy zdrowotne wzięły górę. Wszystkie koleżanki na pewno są ciekawe – przyznaję, w sumie przytyłam 14 kg (jak widać na załączonych obrazkach), obecnie zostały do zrzucenia 2,5 kg.

Żaneta i Bartek-91
39 tydzień ciąży – jesienna Nel jeszcze w brzuszku, a rodzice już zmęczeni! – Grzegorz Gościniak Photographer

Do tego wszystkiego dołóżcie sobie kupno domu, gdzie wszystkie dokumenty są w języku obcym, a procedury zupełnie inne niż w Polsce. No i przeprowadzka… Naprawdę ciężko w 9-tym miesiącu ciąży było dźwigać pudła i kartony, myć okna i ustawiać meble. Najbardziej jednak współczuje Bartkowi, który w 99% sam jeden musiał to wszystko ogarnąć bez niczyjej pomocy. Ja miałam wielki brzuch, on wielki kłopot z urządzaniem piętrowego domu pod moje dyktando.

DSC_5415
1 tydzień życia – równo 7 dni na świecie i jej pierwsza profesjonalna sesja – wykonał tata – Kolasa Photography

Nagroda natomiast jest nieziemska! Co tu dużo mówić… Te łypiące na Ciebie oczka, małe rączki i stópki, śmieszne zwolnione ruchy, chudziutki brzuszek i nóżki… Czad! Nie wszystkie noworodki są ładne, a nawet rzadko kiedy któreś jest (zazwyczaj są tłuste, napuchnięte i ciągle łkają), ale dla matki jej jest zawsze najpiękniejszy, prawda? Tak więc, moja dziewczynka jest najpiękniejszą istotką jaką widziałam. Jeśli ciąża to podróż, to moja mała jest najlepszą souvenirą!

DSC_5441
2 tydzień życia – 8 dni – Kolasa Photography (artysta jest niezadowolony z tego zdjęcia, natomiast ja je uwielbiam)!

Niestety pobyt w angielskim szpitalu wspominam najgorzej jak tylko się da (rozważany jest nawet pozew sądowy z mojej strony). Ogólnie służba zdrowia w UK to jeszcze większa kpina niż w PL. Wychodzi na to, że jak skończysz byle kursik to możesz być położną, terapeutą, a podejrzewam, że nawet lekarzem. Na szczęście opatrzność nad nami czuwała i moje dziecko urodziło się zdrowe (Apgar 10/10), i mimo że chude jak szczapa, to długie, zgrabne i mieszczące się w granicach norm WHO (centyl 9-ty/25-ty).

DSC_5468
2 tydzień życia – 8 dni – Kolasa Photography

Dziecinka dała mi i tatusiowi (a nawet babci Aldonie) popalić przez pierwszy miesiąc, pokazując gdzie nasze miejsce. Nie chciała jeść i nie lubiła zmieniać pieluszki, za to kochała (i do tej pory tak jest) kąpiele i wszystkie dziecięce piosenki, których domaga się nie słysząc fałszywej nuty, jaka wydobywa się z naszych ust.

DSC_5604
3 tydzień życia – 15 dni – Kolasa Photography

Szaleństwo trwało do około 10 tygodnia życia dziecka, aż nauczyłam się rozpoznawać każde „eeeee” i „aaaaa” wydobywane pretensjonalnym tonem z paszczy lwa! Nie mówiąc o płaczu, który praktycznie występuje tylko wtedy kiedy dzieje się krzywda, czytaj: „zimno mi”, „gorąco mi”, „mokro mi” lub „jestem śpiąca”.

DSC_5518
3 tydzień życia – 15 dni – Kolasa Photography 

Poza tym malutka jest bardzo grzeczna, nie marudzi, mimo że zachowuje się dystyngowanie, jak mała dama. A z okazji swojej zbliżającej się trzeciej miesięcznicy nawet pozwoliła tatusiowi pobiegać, a mamie przygotować ten wpis i upiec pyszne walentynkowe ciasto. Rośnie jak cynamonowa drożdżówka, która podbija serca babciom, dziadkowi, mojej rodzinie, ciociom i wujkom z Warszawy, i naszym znajomym!

DSC_5897
4 tydzień życia – skończony pierwszy miesiąc – Kolasa Photography

Dziękujmy wszystkim, którzy nas wspierali w jakże ciężkim okresie (trudna ciąża, kupno domu i przeprowadzka, opieka nad noworodkiem przez świeżo upieczonych rodziców, odnajdujących się w nowej roli), za wszystkie wizyty rodziny, przyjaciół (niektórzy specjalnie przylecieli na weekend z zagranicy, żeby zobaczyć malutką) i współpracowników, za prezenty dla maluszka i z okazji kupna domu. Jesteśmy bardzo wdzięczni i zapamiętam każdego z osobna, który był dla nas w tym czasie podporą. Dziękujemy! Ten wpis jest dla Was! Szczególnie dla Ciebie Mamo, bo Ty byłaś fizycznie z nami w najtrudniejszych tygodniach!

51692446_2512502152153668_61398769404477440_n
12 tydzień życia – zbliżamy się do 3 miesięcy! – Kolasa Photography

Świętujemy z Wami ukończony 3-ci miesiąc Nel! Jak to dobrze, że mamy w rodzinie fotografa! Z tej oto okazji, tata maluszka zrobił nam wyjątkową sesję na pamiątkę! Pozdrawiamy serdecznie!


* Kolasa Photography (https://www.facebook.com/kolasaphotography/)
* Grzegorz Gościniak Photographer (https://www.facebook.com/grafprophoto/)
* Nimulki – rękodzieło (https://www.facebook.com/Nimulki.rekodzielo/)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s