Krem brokułowy z serem Stilton

Tytułem wstępu: za niewiele, bo za niecałe £5.00 (jak na UK to mało) zjedliśmy jedną z najlepszych zup 2017go roku.

Wszystko dzięki wyjątkowemu odkryciu sylwestrowego wieczora z zeszłego roku. Otóż wybraliśmy się na mini trekking, zupełnie spontanicznie, chcąc świętować nadchodzący Nowy Rok na południu Anglii. Objechaliśmy tamtejsze nadmorskie miasteczka i zatrzymaliśmy się w Weymouth (moim ulubionym kurorcie) na małe co nieco. Musieliśmy odzyskać siły przed samą północą, gdyż zamierzaliśmy wbić się w poprzebierany tłum i razem z nim odliczać do zera. Nie wzięliśmy pod uwagę jednego faktu – przecież wszystkie miejsca będą zarezerwowane! Rzeczywiście tak było. Ku naszej rozpaczy, mój organizm stracił nawet chęć do ogrzewania samego siebie, a Bartka żołądek zawiązał się na supełek. Tak błąkając się od knajpy do knajpy, zupełnie bez nadziei, zaszliśmy do obstawionej pijaną „młodzieżą” ze średnią wieku około 50tki, pubo-restauracji. Okazało się, że dostaliśmy jeden z najlepszych stolików w lokalu, który w środku wystylizowany był bajkowo – jak statek. Miał powieszone mapy i lupy, koła ratunkowe i inne rekwizyty, a nawet był prawdziwy kadłub! I to właśnie tam, jadłam … wait for it …. najgorszą zupę w moim życiu!

Tfuuu, potworność! Zupa krem z pasternaka! Smakowała jak „jarzynowa”, którą przyrządzałam w swoim ogródku dzieciom z sąsiedztwa, jak mieliśmy po 5 lat. Wyjątkowa zupa z błota! Bartek był zachwycony. (Tak à propos, to nie wiem co w tym świętokrzyskim mają za jadłospis). Zjadł swoją i moją porcję, z nadzieją na więcej. Dla mnie pyszne było tylko drugie danie! A może byłam taka głodna, że przeciętna potrawa urosła do rangi delicji? Wróciliśmy do tego miejsca jeszcze parę razy, obwożąc naszych gości z Polski po południowej Anglii. Nigdy, przenigdy nie zamówiłam zupy. Aż tu pewnego razu, kiedy odwiedzała nas moja mama, razem z Bartkiem zamówili zupę krem z brokułów z serem Stilton. Pachniała jak stara skarpeta, jak to z serem pleśniowym. Ale wyglądała tak smacznie, że spróbowałam, a wtedy Bartek, chcąc nie chcąc, musiał się podzielić, a w sumie to nawet zrezygnować ze zjedzenia zupki do końca. Z tego smutku i rozpaczy, postanowił odtworzyć zupę w domu. Co ciekawe, jest chyba największym antyfanem sera Stilton jakiego znam. Jednak zupkę dopracował prima. Wiele prób opracowania przepisu spaliło na panewkach, ale dzięki temu powstała idealna wersja, którą się chętnie podzielimy.

DSC_3045-Edit

Składniki:

  • 3 średniej wielkości brokuły, różyczki
  • ćwiartka selera
  • 2 pory
  • 2 marchewki
  • 35 gram masła
  • 220 g sera Stilton
  • sól
  • pieprz
  • parmezan do posypania
  • łyżka jogurtu naturalnego
  • listki bazylii

Przygotowanie:

  1. Do wielkiego gara, w którym już znajduje się 1 litr wody (zupa ma być gęsta) wrzucamy wszystkie warzywa i masło. Całość dusimy na małym ogniu. Warzywa nie muszą być pokrojone w małe kawałki. Według Bartka to właśnie to jest kluczem do wydobycia największej ilości witamin i smaku z warzyw gotowanych.
  2. Gdy warzywa będą już miękkie, dodajemy pokruszony ser Stilton i przykrywamy garnek, zostawiając go na małym ogniu przez około 15 minut.
  3. Gdy ser się trochę roztopi, możemy zupkę delikatnie wystudzić. Po czym wchodzimy z ciężkimi działami, czyli blenderem! Całość miksujemy do uzyskania konsystencji kremu.
  4. Dopiero teraz możemy zupę doprawić pieprzem i jeśli ktoś potrzebuje to solą również. Ser ten ma specyficzny smak i jest dość słony.
  5. Zupę można przybrać jogurtem (lub jak ktoś woli kwaśną śmietaną) i świetnie smakuje z bazylią.

DSC_3028-Edit

Kilka słów na temat sera Stilton – ten, którego my użyliśmy kupiliśmy w Lidlu, natomiast jest to typowo angielski ser z mleka krowiego, produkowany tylko w trzech hrabstwach na podstawie ponad stuletniej receptury. Jego wyrób jest chroniony przez prawo UE (ciekawe co będzie po Brexitcie? Kto ochroni serek?). Ser można podzielić na tzw. niebieski (Blue Stilton) i biały. Podobno czuć od niego aromat gruszki, a nie skarpetek… W mojej opinii, najbardziej pachnie ziołami. Nazwę swoją zawdzięcza miejscowości, w której między innymi jest wytwarzany. Jest wiele artykułów na temat tego rodzaju sera, Anglicy się w nim lubują, my co prawda używamy go do zup, sałatek (pasuje świetnie z pomarańczą), a nawet na pizzy. Raczej nie da się go porównać smakowo do łatwo dostępnego w Polsce sera Blue Lazur. Kiedy nadarzy sie okazja, spróbujcie sami :). Podobno Stilton był serwowany tuż przed zatonięciem Titanica, więc dla niektórych osób był ostatnim posiłkiem w życiu. Na tym zakończmy wywód… Smacznego :>!

Jeden komentarz Dodaj własny

  1. mama pisze:

    Tak tak pamiętam zupę pychotka …. skorzystam z przepisu 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s