Odcienie różu

Człowiek jest dziwnym stworzeniem. Chociaż łudziłam się do niedawna, że „może tylko niektóre osobniki”? Jak z kimś rozmawiam, wyobrażam sobie jakim ta osoba jest charakterem. Czy jest stabilną i punktualną osobą, czy szaleje wieczorami w podmiejskich klubach, czy lepi garnki, czy biega lub uprawia inny sport, co będzie robić dziś wieczorem, jaka jest jego partnerka/partner, jakie ma hobby i ile poświęca jemu czasu? Dość spora rzesza, po popularnym w Anglii pytaniu: „How was your evening, yesterday?”, zaznacza, że w sumie nic spektakularnego się nie działo, wieczór jak każdy inny, przy telewizorze i winku. Jednak są dni, dla których warto zadać takie pytanie, bo wtedy można szeroko otworzyć oczy ze zdumienia. A to dlatego, że np. ja, wczoraj mogłam opowiedzieć o dość nietypowym jak na mnie nowym zajęciu (jeszcze za wcześnie, żeby nazwać to hobby). Mianowicie zgłębiałam tajniki teoretyczne i praktyczne manicure hybrydowego! Wiem, wiem! Przeciwnik sztucznego zajął się znienawidzoną materią. Mogę powiedzieć jedno… nie taki diabeł straszny. Zaobserwowałam wzmożenie stanu poszukiwawczego nowego zajęcia na zimę wśród wszystkich mi najbliższych znajomych. Bartek raz lepiej, raz gorzej maluje obrazy, Marta zagłębia tajniki ziołolecznictwa, Mateusz niedawno stworzył drewnianą ławkę od zera, Iza ćwiczy z hantlami, Hubert przygotowuje się do koncertu we Francji, a ja… obczajam sztuczne paznokcie. A to tylko lista tego, co zajmowało nas w ostatnim miesiącu! Chyba jednak wszyscy jesteśmy zdrowo niezrównoważeni.

Najgorsze jest to, że dla osób ze słomianym zapałem (takim jak ja i Bartek) ciężko utrzymać jedne zainteresowanie na lata. W przypadku moim to bieganie – a propo, wczoraj przebiegłam kolejny wyścig, medal na wieszaku – w przypadku Bartka to fotografia. Niepokojące jest jednak to, że jak już znalazło się to jedyne i najważniejsze zainteresowanie, to w oko wpada zupełnie coś innego. Cóż, chyba po to żyjemy, żeby ciekawość brała górę!

blog 2

Manicure hybrydowy zainteresował mnie wyłącznie dlatego, że przed wakacjami, za namową koleżanki poszłam na zabieg (tak to się mówi?), gdzie Pani w domowym minisalonie przez 30 minut mazała mi lakierem po paznokciach. Kolor, który wybrałam finalnie nawet mi się nie podobał. Wykonanie nie oszołomiło, za to cena bardzo – 20 GBP! Stwierdzając, że sama umiem lepiej, nie pomyliłam się. Już trzy miesiące później szło mi bardzo dobrze, a obecnie kilka Pań było zadowolonych z efektu i ceny – bo kosztowało ich to 0 GBP.

Zgłębiając temat przekonałam się, że jest to ciekawa forma sztuki, której Bartek nie skopiuje! 🙂

Wkrótce szkolenie Semilac w Warszawie u Mistera Polski – Rafała Maślaka, a wtedy bójcie się! Na pewno pozostawię po sobie nowe zdjęcia!

blog 3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s